Kolorowo i rockowo, czyli paleta Balm Jovi od The Balm

30 marca 2017

"I'm on the highway to hell...." Nie widać po mnie, że słucham rocka, a jednak. Ta muzyka jest ze mną od gimnazjum, kiedy to miłością do mocnych brzmień zaraziła mnie moja chrzestna. I tak hity Nightwish, AC/DC, Gans N' Roses czy Led Zeppelin zostały ze mną do dziś. Swoją drogą myślę, że gdybym żyła w tamtych czasach byłabym hipisem na 102! Nic więc dziwnego, że gdy do wybrania dostałam listę świetnych produktów, pozycja z paletą Balm Jovi od The Balm została przeze mnie wybrana bez zastanowienia.




I tu wychodzi prawda o mnie: nie jestem prawdziwą blogerką! Nigdy nie miałam nic od The Balm, Zoevy czy innych droższych marek produkujących (podobno) świetne cienie. Moje wybory ograniczały się do tej pory do Makeup Revolution, Pierre Rene, czyli marek z tanio-średniej półki cenowej. Tym bardziej byłam ciekawa jak się sprawdzą u mnie droższe cienie i czy zauważę jakąkolwiek różnicę między nimi, a tanimi zamiennikami.


Nie za słodko, kolorowo

Zacznę od szaty graficznej, która tym razem okazała się być przemyślana w 100%. Jej opakowanie wykonane jest ze sztywnego kartonika, zamykanego na magnes. Na nim znajdziemy wszystkie informacje o palecie, kolorach i przepiękne ilustracje, które cieszą oko, a i sprawiają, że chętniej po nią sięgamy. Dużym plusem jest również lusterko, przy pomocy którego możemy spokojnie stworzyć czarujący makijaż.

W palecie znajdziemy 12 cieni (zarówno ciepłych jak i chłodnych), rozświetlacz, róż i dwie pomadki.


Wysoka cena w parze z wysoką jakością?

Na początku opowiem o cieniach. Spokojnie możemy je podzielić na dwie grupy: dzienną (Metal-ica, Adagio, Blink 1982, Iron Maid-In, Allegro, Presto, Third Eye Blinded) i wieczorową: The Stroke, Lead Zeppelin, Moderato, Alice Cooper).


Pigmentacja zasługuje na szczególną uwagę, gdyż jest na o wiele wyższym poziomie niż w przypadku tańszych palet. Tak na prawdę wystarczy jedno delikatne dotknięcie pędzelkiem, by kolor był widoczny na powiece. Co więcej, cienie te świetnie się łączą, jednak nie tworzą jednolitej plamy.

Nie są to cienie, których można używać bez bazy. Jest ona potrzebna, gdyż inaczej cienie znikają, a wieczorem może już nie być po nich śladu. Ja używam do tego celu korektora z Catrice i w tym przypadku spisuje się świetnie, a makijaż jest w stanie nienaruszonym przez cały dzień.


Oczywiście, cienie do powiek grają tutaj pierwsze skrzypce, jednak na uwagę zasługują również rozświetlacz i róż. Ten pierwszy - "Solid Gold" nie przypomina co prawda znanego na cały świat Mary Lou, natomiast myślę, że może być jego godnym następcą. Kolor jest nieco bardziej złoty, lecz mieni się subtelniej. Nie widać w nim drobinek brokatu, jest to satynowa poświata, która nadaje skórze promienny i zdrowy wygląd.

Oznaką witalności i młodości są jednak delikatne rumieńce, które może nam zafundować róż "Don't you want me?". Nie wiem dlaczego producent wybrał taką nazwę. Według mnie powinna ona brzmieć: "You want me!", bo kto by się oparł tak pięknemu i soczystemu odcieniowi brzoskwini przełamanej delikatnym różem? To propozycja idealna na wiosnę!


Znajdzie się też coś dla ust!

I na koniec smaczek - pomadki. Mówiąc szczerze, już na samym starcie spisywałam je na straty. Wydawało mi się, że takie "paletkowe szminki" nie różnią się niczym od zabawkowych kosmetyków makijażowych dla 6-letnich dziewczynek. No i tu mnie mają! Z podkulonym ogonem zmieniam moje stanowisko.

Te pomadki są świetne! Po pierwsze: mamy do wyboru świetne kolory: "Milly" oraz "Vanilly". Ten pierwszy to idealny nudziak, wpadający w róż, więc typowo dzienny kolor. Drugi, trochę bardziej wyrazisty, na pierwszy rzut oka wydawał się zbyt krzykliwy. Odkąd jednak zmieniłam kolor włosów i mam sporo blond refleksów - czerwienie bardziej do mnie pasują. Po drugie: mają one całkiem dobrą pigmentację i wystarczą dwa pociągnięcia pędzelkiem by usta były równomiernie pokryte. Po trzecie: pomadki zasychają do półmatu. Po czwarte: wyglądają dobrze przez około 4,5 godzin bez jedzenia i picia. Po tym czasie równomiernie się ścierają.






Paleta Balm Jovi sprawdzi się idealnie zarówno na co dzień, jak i wieczorową porą; różnookim brunetkom i blondynkom. Jest więc ona bardzo uniwersalna i uważam, że warto zwrócić na nią uwagę.

A już niedługo, na blogu pojawi się makijaż właśnie tym zestawem. Nie możecie się doczekać tak jak ja? 



Paletę można nabyć na www.perfumeria.pl, już za 144,53 zł.

https://www.perfumeria.pl/Ona/Makijaz/theBalm-Balm-Jovi-zestaw-do-makijazu





Wpis powstał przy współpracy z www.perfumeria.pl, nie wpłynęło to jednak na moją opinię o produkcie. 



  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)