Masa pustych opakowań - jakie produkty zużyłam w ostatnim czasie?

22 stycznia 2017

Przeprowadzka i długie, długie pakowanie spowodowało, że bardziej zaczęłam przyglądać się ilości moich kosmetyków. Pierwsza myśl - jest tego za dużo. Wiązało się to więc z nowym postanowieniem: zredukować kosmetyczkę do minimum.


Najgorzej rzecz się miała z pielęgnacją. Łazienka tonęła w żelach, balsamach, kremach itd... Wiecie, że miałam oddzielną, 20 - litrową szufladę na produkty do twarzy? :D

Jasne! Będąc blogerem, nie da się uniknąć chomikowania. Stwierdziłam jednak, że warto skupić się na sukcesywnym zużywaniu, przy okazji większym testowaniu, a co za tym idzie robieniu częstszych wpisów o zużyciach.

Zapraszam więc do obejrzenia zgromadzonych przeze mnie, pustych opakowań i przeczytania ich krótkich recenzji.

1. Suchy szampon Aussie Beach Mate - produkt, który dobrze odświeżał i nadawał niezłej objętości. Niestety był bardzo widoczny, a biały proszek nie prezentował się za ładnie na włosach. Mam też wrażenie, że trochę za bardzo je matowił.
2. Odżywki w sprayu Gliss Kur -
tego kosmetyku w mojej łazience nigdy za wiele! Uwielbiam wszystkie wersje tych odżywek. Dzięki nim nie mam większego problemu z rozczesywaniem mokrych włosów. Ich zapachy również zasługują na wysokie noty.
3. Lakier Wellaflex (4) -
całkiem dobry utrwalacz dla kogoś, kto nie lubi ciężkich, posklejanych włosów. Krzywdy nie robił, fryzurę utrzymywał.




4. Playboy Queen of Game - słodka, bardzo dziewczęca i cukierkowa nuta. Trwałość: 5/10, niestety.
5. Avon Outspoken -
bardzo seksowny, kuszący zapach, który całkiem nieźle się utrzymuje. Kocham, kocham, kocham! RECENZJA
6. Adidas Get Ready -
niestety oprócz ładnego, świeżego zapachu nie widzę żadnych plusów. Nada się tylko do szybkiego odświeżenia.
7. B.U. Heartbeat -
słodki, otulający, a zarazem bardzo trwały jak na dezodorant zapach. Często do niego wracam.



8. Garnier Płyn Micelarny - najlepszy płyn, jaki miałam okazję testować. Doskonale zmywa makijaż, jest delikatny dla skóry i ma bardzo przyjemny zapach. Jestem pewna, że zagości u mnie nie raz.
9. Chusteczki do demakijażu Cleanic - przy zmywaniu podkładu, pudru czy bronzera sprawdzały się całkiem dobrze, jednak makijaż oczu był dla nich zbyt wysoką poprzeczką. O wiele lepiej zainwestować w płyn micelarny.
10. Żel do twarzy Iwostin Purritin - doskonale zmywał resztki makijażu, dogłębnie oczyszczał skórę. Podczas jego używania zauważyłam znaczą poprawę cery - trądzik zredukował się do minimum.  RECENZJA
11. Rexona Stress Control - to moje milionowe opakowanie. Lubię kulki tej firmy, ponieważ dobrze chronią i mają przyjemne warianty zapachowe. Teraz jednak przestawiłam się na dezodoranty i to ich używam chętniej.
12. Puder fiksujący Wibo - doskonale matuje, nie tworzy efektu ciasta, i jest dość wydajny. To jeden z tych kosmetyków do makijażu, który gdy tylko się skończy, odkupuję z powrotem. Od kiedy go użyłam, nie chcę mieć nic innego.

13. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu Nivea - doskonal zmywał nawet najbardziej trwałe produkty, nie podrażniał oczu i miał przyjemny zapach. Wrócę do niego na pewno.
14. Krem na dzień Soraya Ideal Beauty - bardzo lekki, szybko się wchłaniał, dobrze nawilżał, a co najważniejsze - świetnie współpracował z różnymi podkładami.
15. Antyperspirant Garnier Mineral Extra Fresh - 3xNIE. Nie ma sensu się rozwodzić.

16. Żel pod prysznic Dove - połączenie zapachu mandarynki i gardenii było w tym przypadku cudem! Oprócz tego żel dobrze się pienił i był bardzo wydajny.
17. Brzoskwiniowy płyn do higieny intymnej Ziaja -konsystencja wydawała mi się zbyt rzadka, przez co duża ilość produktu przelewała się przez palce. Oprócz tego nie mam nic do zarzucenia.

18. Azjatyckie maseczki Rosella - warianty, które wykorzystałam to: granatowa - detoksykująca do twarzy, oliwkowa - nawilżająca do twarzy. Obie sprawdziły się świetnie w swojej roli i zrobiły to, co miały zrobić. Ostatnia, złuszczająca do stóp niestety już nie działała tak dobrze, bo nie dała żadnej zmiany.



19. Tusz do rzęs Maybelline The Collosal Volume Express - lubię go za ładne pogrubienie i wydłużenie rzęs, bez efektu sklejenia. Na dodatek jest bardzo trwały.  
20. Podkład Eveline Super Match Full HD - średnio mi się sprawdził. Miał bardzo leistą konsystencję, nie krył idealnie i szybko się ścierał. Raczej nie polecam. 
21. Podkład Bielenda Matt - pod względem konsystencji, wyglądu na skórze oraz trwałości jest jednym z najlepszych podkładów, jakie miałam. Jedynym minusem okazał się tu kolor, gdyż najjaśniejszy wariant był dla mnie za ciemny. W lato na pewno do niego wrócę. RECENZJA
22. Kolejne trzy opakowania pudru z Wibo. 







Łącznie zużyłam więc 27 produktów. Myślę, że to niezły bilans, zwracając uwagę na to, że od mojego postanowienia minął niecały miesiąc! A ile kosmetyków udało się Wam zużyć? Czekam na odpowiedzi w komentarzach. Pozdrawiam gorąco!



 

  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)