W zgodzie z naturą - Mleczko do demakijażu z ekstraktem z nasion lnu od Vianek

4 listopada 2016

A teraz ręka w górę, która z Was ma chociaż jeden kosmetyk, którego zakup planuje od miesięcy, a do tej pory nie ma go w swoich zapasach? Myślę, że przynajmniej połowa odpowiedziałaby pozytywnie... Nic dziwnego. Pod wpływem opinii innych, skutecznych reklam, tworzą się nasze wyobrażenia o danych produktach, co wpływa na to, że jeszcze bardziej chciałybyśmy je wypróbować. Tak też było w przypadku kosmetyku, o którym dziś Wam piszę.




Poprawka. Właściwie, to nie w przypadku kosmetyku, a całej marki. Firma Vianek (a właściwie Sylveco, jako producent) szybko rozgościła się na salonach. Wystarczył jeden, drugi box i nagle mamy na rynku znane, świetne, naturalne i w dobrej cenie produkty. Nic więc dziwnego, że sama zapragnęłam spróbować tego i owego. Moje przekonywanie i tak trwało bardzo długo, bo około rok. I jak to nie często przy wygórowanych oczekiwaniach bywa, po raz kolejny okazało się, że można im sprostać.



Mała pojemność, a starczy na długo
 
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce i ma tylko 150 ml. Na plus przemawia pompka, która swoje przeznaczenie lubi odkryć w sytuacjach kryzysowych - zadziałała dopiero w momencie robienia jej zdjęć, więc albo cholera ma parcie na szkło, albo boi się ujawnienia, że taka doskonała jednak nie jest. Całkiem serio mówiąc, wydaje mi się, że trafiłam na felerny egzemplarz, gdyż pompka nie działała od początku i musiałam wydobywać mleczko wprost z butelki. Co jednak sprawiło, że nagle zaczęła ze mną współpracować? Nie mam pojęcia.

Wspomniałam wcześniej o małej pojemności kosmetyku, natomiast mimo tego jest on bardzo wydajny. Zapewne to zasługa leistej, lekko tłustawej konsystencji. Zapach jak na kosmetyk naturalny jest mocno wyczuwalny, mydlany.



Naturalnie i ekologicznie

Odżywcze mleczko do demakijażu z ekstraktem z nasion lnu - przyznajcie, że już sama nazwa kusi aby spróbować. Głównie zaintrygowały mnie tu nasiona lnu, które już kilka lat temu okazały się świetnym składnikiem domowych kosmetyków, które tworzyłam w domowych czeluściach. Poza tym wewnątrz możemy wiele odżywczych składników, takich jak: olej z pestek moreli, olej rokitnikowy oraz miód.

Co więcej, kosmetyki Vianek nie są testowane na zwierzętach. Dobrze wiedzieć, że przez nasze kosmetyczne zachcianki nie cierpią niewinne istoty. Natomiast zapewnienie, że składniki są pochodzenia naturalnego, a zioła pochodzą z ekologicznych upraw dają mi niezwykłą dozę spokoju. Nie jestem ekologicznym freakiem i nie kupuję tylko żywności ekologicznej. Tak samo rzecz ma się z kosmetykami. Nie zmienia to jednak faktu, że staram się solidnie wybierać takie produkty.




Doskonały demakijaż?

Mleczka używam tak, jak zaleca producent: wmasowuję je w wilgotną twarz i zmywam letnią wodą. Na początku uczucie było dość nieprzyjemne. A to dlatego, że przyzwyczajona byłam do żeli micelarnych, które w kontakcie z wodą tworzyły delikatną pianę, a po zmyciu nie było po nich śladu. W tym przypadku jest inaczej. Już po kilku sekundach kosmetyk zamienia się w delikatną emulsję, która doskonale radzi sobie z demakijażem. Nie używam jej co prawda do zmywania tuszu czy eyelinera, bo efekt zombie zbytnio mnie nie uskrzydla, ale produkt świetnie domywa nawet najcięższy podkład - Revlon Colorstay.


Mleczko pozostawia delikatną warstwę. Nie jest to jednak tłusty film, jak w przypadku płynów dwufazowych. Przypomina bardziej powłokę, która daje złudne uczucie nawilżenia. Jednak to nie jest dla mnie problemem, gdyż zawsze po myciu twarzy żelem czy mleczkiem, przecieram ją tonikiem, a następnie nawilżam docelowym, odżywczym kremem lub serum.



Jeśli więc poszukujecie produktu naturalnego, który doskonale zmywa makijaż, za niecałe 20 złotych, biegnijcie po ten kosmetyk.

  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)