Ulubieńcy listopada 2016

28 listopada 2016

Przyznaję się - moje życie kosmetyczne ostatnio upadło. Robię tylko to, co muszę i nie wychylam się zbytnio z dodatkowymi rzeczami takimi jak: maseczki czy kuracje. Są jednak takie kosmetyki, które chcąc nie chcąc testuję i sukcesywnie sprawdzam. W związku z końcem miesiąca postanowiłam stworzyć post z nowościami, które dobrze mi się sprawdziły i do których na pewno jeszcze nie raz wrócę.



Coś do pielęgnacji

Tak jak wcześniej wspomniałam, w ostatnim czasie nie miałam zbyt wiele czasu na kosmetyczne przyjemności. Jest jednak jeden moment w ciągu doby, który uwielbiam i bez którego nie potrafiłabym spokojnie zasnąć. Mam na myśli wieczorną pielęgnację. Porządny demakijaż, to coś bez czego obejść się nie mogę. W tym celu sprawdził mi się bardzo dobrze kremowy żel do mycia twarzy z Mixy. Ten kosmetyk, polecany szczególnie skórze zaczerwienionej zawiera olejek z migdałów, dzięki czemu moja skóra jest dobrze oczyszczana, a delikatne składniki nie podrażniają cery, a wręcz ją wyciszają. To idealny kosmetyk dla mojej wrażliwej skóry. 


Na dokładkę muszę wspomnieć o kremie Hyalurogel (również marki Mixa). Co prawda jest on przeznaczony zarówno na dzień jak i na noc, ale ja używam go tylko rano i sprawdza się znakomicie. Ma lekką konsystencję, przypominającą biały żel. Kosmetyk szybko się wchłania i świetnie prezentuje się na nim makijaż. Dodatkowo ma bardzo przyjemny, świeży zapach, co dodatkowo zachęca do jego używania.


Zakazana wanilia?

I teraz przyszedł czas na największe odkrycie tego miesiąca - wodę toaletową od Police Forbidden. Nie jest to zapach lekki i na pewno nie będzie odpowiadał każdemu. Na wierzch wysuwa się tu głównie nuta wanilii i to ona przeważa w całej tej kompozycji. Jest to woń ciężka, słodka, idealna na wieczorną randkę. Na dzień była jednak dla mnie stanowczo za mocna, więc zrezygnowałam z częstego jej używania. Na pewno cechuję ją wysoka trwałość, bo jest to jeden z tych zapachów, które ciągną się smugą za człowiekiem.


Rzęsy jak marzenie!

W ostatnich tygodniach trafiły do mojej kosmetyczki aż dwie maskary, które zasługują na zaszczytne miejsce wśród ulubieńców. Pierwsza - Volume Million Lashes Fatale, druga - Manhattan Supercurler Intense Black. Obie z nich sprawdzają się równie świetnie, mimo że mają kompletnie różne szczoteczki (pokazane niżej na zdjęciach). Rzęsy po nich są idealnie rozczesane i wydłużone, zauważyłam również pogrubienie. Bardzo podoba mi się efekt, jaki tworzą. 




Truskawkowy ulubieniec

Jeszcze miesiąc temu nie podejrzewałabym siebie, że na mojej liście umieszczę rzecz taką jak Tint z Eveline. Okazał się on bardzo przyjemnym produktem. Ma konsystencję błyszczyka, delikatny różowy kolorek, który ładnie podkreśla usta, w te dni gdy nie mam ochoty na mocny makijaż. Dodatkowo posiada składniki nawilżające, dzięki czemu pielęgnuje usta. Nie wspomnę już o tym cudownym, truskawkowym zapachu.






A co w tym miesiącu sprawdziło się u Was? Polecajcie w komentarzach :)






  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)