Sposób na piękne paznokcie! Manicure shea (zdjęcia przed i po)

11 sierpnia 2016

Pamiętacie mnie jeszcze? :D W ostatnim czasie miałam ogrom spraw na głowie i siłą rzeczy musiałam z czegoś zrezygnować. Padło na bloga. Na szczęście przerwa trwała dwa tygodnie, a w tym czasie zdążyłam zdać prawo jazdy, ogarnąć przeprowadzkę i rozpocząć nową pracę. Sami przyznajcie, że to dużo jak na 14 dni. Teraz, gdy wszystko się uporządkowało, mam spokojną głowę i mogę znów dla Was pisać. Nawet nie wiecie ile radości sprawia mi powrót TU, do Was. Ale dość o tym, bo przyszedł czas na przedstawienie Wam odkrycia, które testowałam od wielu tygodni. Z czystym sercem nazwę to "odkryciem". Zapraszam na post o manicure shea.




Kiedy w kwietniu pojawiłam się na konferencji Meet Beauty, nie spodziewałam się, że znajdę tam sposób na wszelkie problemy z paznokciami. Moje były wykończone hybrydami, a raczej ich ściąganiem. Często łapałam się na zrywaniu płatów zębami. I tak uszkodziłam sobie płytkę...


Paznokcie były grubości bibułki, notorycznie się łamały, skórki były wysuszone, a całość wyglądała tragicznie. Na szczęście z pomocą przyszła mi Kasia Zbroińska, której wykładu miałam przyjemność słuchać.



Na czym polega manicure shea?

Na początku koniecznie muszę zaznaczyć, że ten sposób jest autorskim pomysłem Kasi. Krótko mówiąc polega on na wcieraniu masła shea polerką o minimalnej gradacji w płytkę paznokcia.

Ja do tego celu używałam masła, które dostałam od firmy Indigo. Myślę, że warto zainwestować w kosmetyk akurat tej marki, gdyż ta seria jest inspirowana luksusowymi perfumami. Sunset Beach to zapach słodki, a mimo wszystko bardzo świeży. Jest tak samo nieodgadnięty, jak potrafi być kobieca natura. Na tle ulepkowych nut, wyłania się orzeźwiający powiew. A to jest to, czego latem zdecydowanie nam potrzeba.



Nie tylko zapach...

Oprócz shea znajdziemy również w składzie masło kokosowe, olej migdałowy i arganowy. Nie pozostawię więc złudzeń, że to doskonała bomba kaloryczna zarówno dla skóry, włosów jak i paznokci.

Kosmetyk w opakowaniu znajduje się w formie stałej, jednak po kontakcie ze skórą zmienia się w tłustą ciecz. Przypomina więc w zachowaniu olej kokosowy.

Cena tego masła wynosi 35 zł za 75 ml w sklepie internetowym.




A teraz czas na efekty, bo na to chyba czekacie najbardziej. Drugie zdjęcie robione było ponad dwa miesiące po rozpoczęciu kuracji. Podziwiajcie!





Paznokcie po takiej dawce witamin stały się kilka razy twardsze, a dodam, że były tak cienkie, że w kontakcie z ciepłą wodą piekła mnie skóra pod nimi... Końcówki zrobiły się dużo bielsze, a ja w końcu mogłam zapuścić szponki, które nie łamały się po pierwszy kontakcie z jakimkolwiek meblem. Paznokcie zyskały blask, który porównywany jest do efektu odżywki. Najlepsze jest to, że masło wypłukuje się z płytki paznokcia dopiero po tygodniu, więc wtedy, gdy musimy już powtórzyć zabieg. Dodatkowo moje skórki bardzo się odżywiły, co z resztą widać na zdjęciach.




Odsyłam Was do filmiku Kasi, która doskonale w nim objaśnia jak wyglądają kolejne kroki manicure shea:



Polecam ten zabieg każdemu, kto zmaga się ze słabymi paznokciami.

  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)