I mamy wakacje | Ulubieńcy czerwca 2016

5 lipca 2016

Pojawił się nowy miesiąc, a wraz z nim wiele wyzwań. Lipiec będzie jednym z najcięższych okresów. Czeka mnie wiele pracy, jeszcze więcej stresu i zaangażowania. Strach na samą myśl! Jednak czerwca nie pozostawiamy w zapomnieniu. Trzeba przecież przedstawić Wam nowych ulubieńców.



Jeśli chodzi o włosy, w tym miesiącu królował u mnie szampon pielęgnacyjny przeciwłupieżowy Olamin WAX. Miał on bardzo przyjemny skład i świetne działanie.Pomógł mi poprawić kondycję skóry głowy, wyleczył ją z łupieżu. Włosy były po nim dobrze oczyszczone.  Po więcej zapraszam do RECENZJI 


O zmysłowym olejku dwufazowym od Bielendy pisałam Wam w ostatnim poście. Sama jego forma bardzo za nim przemawia, opakowanie cieszy oko. Konsystencja nie jest sucha i szybko się wchłania. Skóra po nim jest gładka, nawilżona i ma ładny połysk bez chamskich drobinek. RECENZJA


W tym miesiącu postanowiłam również zmienić swój krem do twarzy na dzień. W moje ręce wpadła nowość od Soraya - Ideal Beauty. Kremik jest bardzo lekki i ma przyjemną, chłodzącą konsystencję. Szybko wchłania się w skórę, pozostawia ją nawilżoną i nie przeciążoną, a właśnie takiego efektu wyczekuję latem. Kosmetyk posiada malutkie drobinki rozświetlające, które świetnie wpływają na wygląd skóry - wygląda na zdrowszą i bardziej wypoczętą.


Na mojej twarzy prócz podkładu mineralnego, którego zdarza mi się stosować w upały, lądował podkład matujący Make-up Academie Bielenda. Ma idealne dla mnie krycie, gdyż przykrywa wszelkie niedoskonałości i wyrównuje koloryt skóry. Na dodatek ma oliwkowo - żółty odcień, który o wiele bardziej pasuje do moich opalonych ramion. Podkład nałożony w mniejszej ilości potrafi zastąpić krem BB, ładnie stapia się z cerą i nie robi efektu ciasta na twarzy. Utrzymuje się przez cały dzień. RECENZJA

W końcu kupiłam tak zachwalany korektor płynny od Catrice o nr 20. Ile ja się naczytałam ochów i achów na jego temat! Ale było warto. Korektor mimo, że ma płynną konsystencję, zachowuje się jak pianka i dobrze przykrywa cienie pod oczami (które tak na marginesie są u mnie coraz ciemniejsze). Kosmetyk nie wchodzi w załamania, nie zbiera się, a przypudrowany wytrzymuje na skórze przez cały dzień. Pozytywne zaskoczenie!


Gdy upały dawały się we znaki, nie miałam ochoty bawić się w czasochłonne makijaże oczu. Na powieki nakładałam więc cień mineralny Annabelle Minerals o wdzięcznej nazwie Vanilla. Produkt ten przepięknie rozświetla powiekę, utrzymuje się na niej cały dzień bez rolowania. Cudo!


Po wtopie z topem Chiodo postanowiłam wypróbować top no wipe z Semilaca. Mam wrażenie, że błyszczy się jeszcze mocniej niż jego poprzednik. Lakiery utrzymują się z nim bardzo dobrze. Ma tylko jeden mały minusik: potwornie śmierdzi...





I to już koniec listy z ulubieńcami czerwca. A co w tym miesiącu Was pozytywnie zaskoczyło? Odpowiadajcie w komentarzach ;)







  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)