Pielęgnujący płyn micelarny | kampania Nivea

9 czerwca 2016

My, kobiety już tak mamy, że kosmetyków idealnych jesteśmy w stanie szukać przez całe życie. Nawet jeśli miałybyśmy przypłacić to brakiem kolejnych szpilek, niezapłaconym czynszem, czy co gorsza opcja - brakiem chleba przez kolejny miesiąc... To oczywiście opowieść z przymróżeniem oka ;) Tak na prawdę uwielbiamy produkty tanie, które dobrze się sprawdzają i nie podrażniają.





Nie będę ukrywać, że gdy dostałam zaproszenie do nowej kampanii marki Nivea - byłam pozytywnie zaskoczona. Ich produktów używam od lat, są bardzo delikatne, dostępne na każdą kieszeń i co najważniejsze - działają. Nic więc dziwnego, że chciałam wypróbować inne kosmetyki tej marki. Swoją uwagę szczególnie skupiam na cerze, która ostatnio wymaga wiele czasu, pracy, nakładu i całej reszty... Demakijaż to dla mnie podstawa. I tu przyszła z pomocą Nivea. W ich asortymencie znajdują się w tej chwili trzy typy płynów micelarnych: do cery normalnej i mieszanej, suchej oraz wrażliwej. 


Z racji tego, że moja cera jest normalna, w kierunku suchej, jednak zdecydowanie blisko jej też do wrażliwej - każda z tych opcji mi odpowiadała. Firma Nivea postanowiła mi więc przysłać wariant do cery normalnej i mieszanej.




Producent zapewnia nas, że produkt ten ma skutecznie zmywać makijaż, pielęgnować rzęsy, rzekomo nawilżać i pozwalać skórze oddychać. Czy jednak jest to kosmetyk, któremu nie można nic zarzucić?




Płyn micelarny Nivea zamknięty jest w wygodnej, 200 ml buteleczce, która ma bardzo wygodny dozownik. Dzięki niemu wylewamy idealną ilość produktu i możemy mieć pewność, że nic się nie zmarnuje. Jego zapach jest bardzo delikatny, lekko kwiatowy.

W zmywaniu makijażu kosmetyk ten sprawdza się bezbłędnie. Bez najmniejszego problemu rozpuszcza ciężkie podkłady i korektory, radzi sobie nawet z wodoodpornym tuszem, ale tutaj trzeba potrzymać wacik trochę dłużej. Jeśli chodzi więc o demakijaż - 10/10!


Skóra po jego użyciu jest niestety delikatnie zaczerwieniona, co dla mnie jako wrażliwca nie jest zbyt pocieszające. Na szczęście nie spotkałam się z łzawieniem oczu, bo w tym przypadku byłabym zmuszona całkowicie go skreślić.

Mówiąc szczerze ciężko mi się odnieść do wspomnianego wcześniej "nawilżenia". Po użyciu płynu micelarnego zawsze myję twarz żelem z wodą, a następnie przemywam ją tonikiem. Mimo wszystko nie zauważyłam jakiejś szczególnej poprawy odkąd go używam.


Co do składu jest on typowo drogeryjny. Jednak warto zwrócić uwagę na zawartość witaminy E, która jako witamina młodości najlepiej dba o miękkość i elastyczność naszej skóry. 




Jeśli więc Wasza skóra nie należy do bardzo wrażliwych, to produkt idealny dla Was. Reszcie polecam delikatniejszą wersję Sensitive. 




  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

8 komentarze

  1. Skoro tak dobrze radzi sobie z demakijażem - chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do zmycia makijażu może być, skoro jest skuteczny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, bo ja też mam dosyć wrażliwą skórę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z demakijażem radzi sobie świetnie, ale moje oczy podrażnia ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszała sporo opinie że mocno podrażnia oczy, dlatego raczej nie zaryzykuję i będę się trzymać z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz częściej słyszę o kosmetykach Nivea. Wiele osób chwali dwufazowy płyn do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też go testuję i naprawdę się z nim polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Używam i jest naprawdę świetny ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)