Dlaczego wyrzuciłam kosmetyk za 120 złotych do kosza?! | KITY KOSMETYCZNE

27 maja 2016

Nigdy nie robiłam oddzielnego wpisu odnośnie produktów, które kompletnie nie przypadły mi do gustu. Jednak czemu nie mówić głośno o tym co złe i na miano produktu dobrego... ba! Nawet miernego nie zasługuje? Chcecie się dowiedzieć co tym razem trafiło do kosza zaraz po debiucie? Zapraszam do lektury.






Na początek to, co kosztowało mnie najwięcej złości, czyli samoopalająca mgiełka w musie od Vita Liberata. Stwierdziłam, że skoro kosmetyk ten kosztuję taką cenę, a większość osób chwali produkty tej marki to warto spróbować. Jako idealny okres na swój pierwszy raz wybrałam... moją studniówkę. Pominę już kompletnie fakt, że do brązowo-złotej opalenizny dobrałam za jasny podkład i wyglądałam jak trup (przynajmniej na twarzy). 

Wsmarowywanie tego produktu to masakra. Wszędzie tworzyły się zacieki, a produkt zbierał się gdzie tylko mógł. Po kilku godzinach nie wystarczyło go tylko spłukać, jak zalecił producent. Musiałam porządnie wyszorować skórę gąbką, żeby nie wyglądała jak brudny, schodzący naskórek. Gdy już uzyskałam piękne, muśnięte słońcem ramiona, nogi, myślałam, że to już koniec minusów jakie posiada ten produkt.

Niestety, bardzo się pomyliłam. Z każdym kolejnym dniem pianka schodziła nierównomiernie ze skóry. W jednych miejscach zostawało jej więcej, w innych mniej. Efekt był taki, że przez ponad dwa tygodnie męczyłam się w zakrytych ubraniach, bo to co było pod nią nie mogło wyjść na światło dzienne.






Pamiętacie jak pisałam Wam o zakupach paznokciowych w Olsztynie, gdzie wydałam dość sporo na hybrydki i inne duperele? Niestety nie było tam mojego ulubionego topu z Semilaca. Pani w zamian poleciła mi top no wipe z Chiodo Pro jako idealny zamiennik, a nawet lepszy bo jeszcze mocniej błyszczący.

Obietnice pani można było wsadzić między bajki. Na każdym lakierze efekt jest ten sam. Top pęka, tworzy pajęczynkę, a następnie odchodzi malutkimi kawałeczkami. Blask jego jest mniej więcej jak po pomalowaniu paznokci zwykłym lakierem, czyli daleki od ideału...






Na koniec zostawiłam coś, co zostało wypuszczone na rynek chyba tylko po to żeby wpuszczać konsumentów w maliny. Eyeliner Miss Sporty 001 Arty Blue Spring miał być świetnym produktem do zrobienia idealnych, chabrowych kresek. 

Zacznę od nieporęcznego aplikatora, który de facto jest zrobiony z miękkiej i elastycznej gąbki. Niestety jest tak długi, że malowanie nim to katorga. Co więcej kosmetyk ten nie daje jednolitej warstwy, a bardzo cienką, prawie niewidoczną linię. Żeby wyglądało to jako tako na oku musiałabym chyba nałożyć z 60 warstw. Mówiąc szczerze: nie mam tyle czasu i wyrzucam go do śmieci. 





Pianka Vita: Liberata: 120 zł
Top Chiodo: 30 zł
Eyeliner Miss Sporty: 10 zł
_______________________________
Razem: 160 zł wyrzucone w błoto




Potrzebny jakiś dłuższy komentarz? Chyba tylko tyle: Nie kupujcie, choćby bardzo kusiło.




  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

13 komentarze

  1. Uzywasz lakierow hybrydowych Pierre Rene razem z baza i topem semilaca? dobrze sprawdza sie takie polączenie u ciebe? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Trzymają się bardzo dobrze :)

      Usuń
    2. Vita Liberata tak słabo wypada, ojejciu!

      Usuń
    3. Ja używam zestawu z Pierre Rene i nie bardzo mi się trzymają. Zastanawiam się czy to kwestia ich lampy czy bazy czy co :(

      Usuń
  2. Szkoda pieniędzy, szczególnie tej kwoty 120 zł można kupić za nią wiele dobrych kosmetyków i nie tylko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie kupiłabym takiej pianki za tyle pieniędzy ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę piankę Vita Liberata i u mnie nie robiła zacieków ani smug i schodziła równomiernie jak normalna opalenizna ;) No i nie musiałam się jakoś specjalnie szorować :P Może miałaś jakiś trefny egzemplarz? :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Vita Liberata? ja uwielbiam ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojejciu aż serce boli jak spojrzałam na sumę:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo zmarnowanej kasy, no ale niestety zawsze trafi się jakiś bubel.

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda tych pieniędzy... w zamian za to za 160 zł można poszaleć z kosmetykami... ale niestety czasami promowanie firmy nie jest adekwatne do jakości...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam piankę opalającą Vita Liberata, ale w takim brązowym opakowaniu i sprawdzała się świetnie, a zacieków nie robiła żadnych. Szkoda, że Ty trafiłaś na taką felerną wersję :(
    Co do top coatu z ChiodoPro to używałam go z powodzeniem (nie sprawiał żadnych problemów), ale Semilaca bardziej lubię.

    OdpowiedzUsuń
  10. strasznie wspólczuję takich przygód przed studniówką :( ja też po wielu próbach z różnymi markami, pozostałam przy topie z semilaca jest dla mnie niezastąpiony :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)