Spóźnieni ulubieńcy maja 2015

7 czerwca 2015



Witajcie w spóźnionych ulubieńcach. Ostatnio ciężko mi się ze wszystkim wyrobić. Mam dużo obowiązków, jeszcze większego lenia i milion spraw na głowie. Dlatego ulubieńcy spóźnieni aż o tydzień. Wiem że gdy już będę miała wakacje znajdę o wiele więcej czasu na bloga, a tymczasem przychodzę z nowym wpisem. :)



Ten miesiąc minął mi pod znakiem nerwówki zarówno ze strony szkolnej jak i osobistej. Mam dość sporo nowych rzeczy, jednak nie wszystkie wylądują w ulubieńcach. Dlaczego? Jedne na to po prostu nie zasługują, drugie chcę jeszcze więcej potestować żeby być pewną, że są ulubieńcami. 







  • Już od jakiegoś czasu szukałam lekkiego kremu do rąk, który ładnie by pachniał, nawilżał i nie pozostawiał tłustego filmu. Idealnie to tego celu sprawdził się w tym miesiącu Lirene Krem dla zniszczonych dłoni. Dzięki 10% zawartości masła shea produkt ten idealnie nawilżał moje suche dłonie, jednak nie dawał nieprzyjemnego uczucia klejenia. Na dodatek przepięknie pachniał! 
  • Ziaja Bloker poleciła mi moja siostra i muszę przyznać, że bardzo przypadł mi do gustu, bo faktycznie działa. Ma lekki kremowy zapach, jest wodnisty przez co dobrze się rozprowadza. Dość długo się wchłania, ale nakładam go wieczorem więc nie jest to dla mnie problemem. Ma dość mocny skład, dlatego trzeba uważać z ilością, bo łatwo przesadzić, a odbija się to pieczeniem i swędzeniem. Jeśli chcecie mieć 100% pewność to polecam wam ten antyperspirant, tym bardziej że cena to mniej niż 10 zł.





  • Róż Wibo to tani, ale bardzo dobry produkt. Przyjemnie się blenduje, ma dobrą pigmentację i długo się utrzymuje. Jestem na tak!
  • Po dłuższej przerwie wróciłam do wodoodpornej Maybelline Colossal Volume Express. Znów przypomniałam sobie za co ją kochałam. Przepięknie rozdziela, wydłuża i pogrubia. Nie osypuje się i jest dobra na wzruszające uroczystości, bo nawet płyn micelarny nie daje jej rady. Bez tłustej warstwy nie zmyjecie jej niczym. :D





  • Perfumowo wygrywają w tym miesiącu Eclat Women z Oriflame. Zawsze strasznie żałuję, że nie mogę Wam podać zapachu przez internet... Zapach jest bardzo kobiecy, ale nie ciężki. Długo się utrzymują.



  • Cień z MIYO Hazel zrobił na mnie ogromne wrażanie z powodu swojej jakości. Cena jest wręcz śmieszna jak na tak dobry produkt. Ma świetną pigmentację, super się rozciera i nie traci koloru. Z bazą wytrzymuje cały cień.W tym miesiącu to must have mojego makijażu. 




  • Kulturowo w tym miesiącu zaskoczył mnie warszawski lokal "POD SAMSONEM". Jest to żydowsko-polska restauracja znajdująca się przy ul. Freta w Warszawie. Bije od niej domową gościnnością, a jedzenie smakowało zarówno mi jak i B. więc ma u nas ogromnego plusa. 




  • Mieliśmy również okazję oglądać multimedialny pokaz fontann. Będę szczera, że całe wydarzenie spowodowało że musiałam zbierać szczękę z płytek przy fontannach. :D Nie oddadzą tego żadne zdjęcia, dlatego gdy tylko będziecie mieli okazję radzę zostać i obejrzeć, bo robi wrażenie. 





  • "Bezpieczna przystań" to lekki film na wolne popołudnie. Trochę wątku kryminalnego, zagadki; trochę miłości,  czyli połączenie które ja uwielbiam. Pierwszy film proponowany przeze mnie, na którym B. nie zasnął.
  • Lubię francuskie komedie. Moją ulubioną jest "Mały pływak". Louis de Funes jest nieoceniony, uwierzcie :D 

  • Muzycznie w tym miesiącu moją głowę zaprzątały trzy propozycje eurowizyjne. Jaki jest poziom tego konkursu wszyscy wiemy...Jednak w tym roku te piosenki bardzo przypadły mi do gustu:







I to tyle z ulubieńców, co w tym miesiącu Was zaskoczyło? :)
Nawiedzona.

  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

5 komentarze

  1. bloker z Ziaji faktycznie działa, ale za często uzywany podrażnia skórę pod pachami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś również byłam na pokazie warszawskich fontann. To było piękne wydarzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)