Ulubiency marca 2015 (Batiste, Zara, Rimmel, "Love, Rosie", Grycan etc.)

3 kwietnia 2015




Witajcie w kolejnym poście. Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami marca, wbrew pozorom więcej działo się w tym miesiącu kulturalnie niż kosmetycznie. Jakie perełki odnalazłam?




Zaczynamy od  trio, które w tym miesiącu było moim must have.
  • Powróciłam do szamponów z Batiste i o ile ten z dodatkiem lakieru jest totalnym niewypałem, po raz kolejny wersja tropikalna mnie nie zawiodła. Odświeża włosy i przedłuża ich trwałość o jeden dzień, dodatkowo dodaje objętości i pięknie pachnie. 
  • Olejek opalizujący do kąpieli Tutti Frutti dostałam od mojego chłopaka wraz z balsamem i peelingiem, o którym była tu mowa nie raz. Produkt konsystencję ma dość rzadką, robi duuużą pianę. Pachnie karmelem i cynamonem, jest idealny na zimne, chłodne wieczory. Skóra po kąpieli była nawilżona, a część opalizujących drobinek na niej zostawała. Z pewnością zakupię ten produkt o innym zapachu, bo na wiosnę jest zbyt duszący.
  • O perfumach Zara Femme pisałam więcej TU , także nie będę się rozwodzić. Piękny zapach, super utrzymywanie. Po więcej informacji zapraszam do wpisu. 



  • Korektor z Bell był przeze mnie w tym miesiącu używany nałogowo. Mimo, że nie ma wielkiego krycia spełnia moje oczekiwania w normalne dni. Jestem z niego zadowolona.  Zapraszam do recenzji TU




  • Kredkę do brwi Rimmel poleciła mi pani w Hebe. Moja jest w wersji kolorystycznej Dark Brown. Ma w miarę chłodny kolor, zdatna do używania przez szatynki. Utrzymuje się cały dzień, jest twarda dzięki czemu nie robimy sobie efektu brwi odrysowanych od szklanki. Jej cena to około 16 zł. 

  • "Miasto 44" oglądałam w lutym, ale zapomniałam Wam o nim napisać dlatego teraz nadrabiam zaległości. Jeśli lubicie oglądać losy młodych ludzi w czasie wojny ten film jest dla Was. Ma rewelacyjne efekty i realistyczne wydarzenia, a aktorzy mimo młodego wieku grali świetnie.

  • "October Baby" został w mojej głowie na dłużej i zmusił do wielu refleksji. Wiem, że jak zacznę go opisywać to zespojleruję cały film, dlatego powiem tyle: jeżeli jeszcze nie oglądałyście, to koniecznie to zróbcie, bo warto!

  • A na koniec coś lekkiego! "Love, Rosie" to niekwestionowany ulubieniec tego miesiąca. Piękna historia, którą musicie koniecznie poznać. Polecam, polecam, polecam, polecam!

  • W tym miesiącu nie mogło się też obyć bez czegoś deserowego. Wstąpiliśmy z Bartkiem do Grycan. Uwielbiam ich już od dłuższego czasu. Deser z kawałkami bananów, jogurtem naturalnym, sorbetem z mango i lodami wygrał wszystko! Spójrzcie na to cudo. :D







W tym miesiącu miało miejsce również szczególne wydarzenie w moim życiu. Osiągnęłam stan pełnoletności (przynajmniej na papierku). :D  Niestety albo i na szczęście nie mam zdjęć z tego dnia. :)


To by było na tyle z podsumowań poprzedniego miesiąca. Pozdrawiam Was znad kubka herbatki. A przy okazji chciałam Wam życzyć wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy. Lepcie zajączki ze śniegu. :D

  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

7 komentarze

  1. Znam tylko basistę. Grycana też lubię

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ten korektor z Bell, a "october baby" to piękny film ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Amazing post :) Have a nice Easter weekend. Kisses :)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. masz naprawdę przepiękne włosy :)
    zapraszam do siebie, dopiero zaczynam
    http://Justine388.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Co ja tu widzę, Batiste i Tutti Frutti. Też stosuję te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę koniecznie wypróbować ten korektor, bo nigdy nie miałam żadnego z Bell:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)