Projekt denko kwiecien 2015

11 kwietnia 2015

     

      Cześć dziewczyny! Dzisiejsza pogoda wyzwala we mnie tyle energii, że nie mogłam odmówić sobie napisania posta. W ciągu ostatnich tygodni zwracałam szczególną uwagę na zużywanie starych produktów, które czekały w kolejce. Znajdzie się tu tylko jedna rzecz z kolorówki, trochę pielęgnacji i uwaga...sześć wykorzystanych zapachów. Jak to zrobiłam? Na mojej półce walały się buteleczki do połowy pełne, aż w końcu powiedziałam"dość" i powoli zaczęłam wszystko zużywać. Efekt? Dużo flakoników do projektu denko! :D



  • Płyn micelarny z bebeauty to mój ulubieniec już od dwóch lat. Świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia i kosztuje jedyne 5 zł!
  • Żel 3w1 z wyciągiem z echinacei i kiełków pszenicy gościł u mnie bardzo długo przez swą wydajność. Ma konsystencję lejącego, opalizującego żelu. Bardzo dobrze zmywa makijaż, odświeża i tonizuje. Nie miałam do niego żadnych zastrzeżeń.


  • Peeling Lagoon z Avonu budził we mnie mieszane uczucia. Faktycznie pachniał rajską wyspą i oceanem, jednak na dłuższą metę jego zapach wydawał się zbyt chemiczny i męczący. Drobinki tego produktu były drobne przez co nie ścierał on byt dobrze. Plusem jego było to, że nie wysuszył mojej skóry. Nie polecam ze względu na słabe peelingowanie. Średniaczek.


  • Nivea Make-up Starter to lekki krem, będący bazą pod makijaż. Sprawdzał mi się bardzo dobrze, był lekki, szybko się wchłaniał. Nie nawilżał mocno, jednak te zadanie zostawiam dla kremów na noc. Dodatkowo makijaż na nim wykonany wyglądał bardzo świeżo i nie "odstawał". Produkt miał ładny zapach i starczył mi na około 3 miesiące.
  • Puder Essence All About Matt był dobry do czasu, dopóki mi się nie pokruszył. Ładnie matowił, nie podkreślał suchych skórek i bez poprawek wytrzymywał 6h. Gdy się pokruszył, przy nakładaniu znajdował się wszędzie dlatego resztki powędrowały do kosza. Ogółem produkt dobry, jednak mało wydajny.



  • Odkąd Kallos Crema al Latte pojawiła się w mojej pielęgnacji włosów tak już szybko się jej nie pozbędę. Ma mocny zapach, a z moimi włosami działa cuda. Po więcej odsyłam Was do recenzji.



  • Na temat Garnier Olia miała pojawić się oddzielna recenzja, ale ten produkt nie zasługuje na pojedynczego posta dlatego opowiem o niej tu i wyrzucam, bym nie musiała więcej wspominać mojego nieszczęsnego farbowania. Szukałam ciepłego odcienia ciemnego brązu, który by ładnie podkreślił mój kolor i wprowadził refleksy. Moim oczom ukazał się piękny, ciemny brąz. Nałożyłam farbę i odczekałam z myślą, że po ususzeniu będę miała włosy na miarę Marty Żmudy-Trzebiatowskiej. Co uzyskałam? Praktycznie nic, gdyż kolor był niewidoczny, mimo że mój naturalny kolor to mysi średni brąz. Przyciemnienie włosów nastąpiło w niemalże niezauważalny sposób. Na dodatek farba wypłukała się po 3 tygodniach. Plus, że była bez amoniaku, bo oprócz "niekoloru" uzyskałabym jeszcze zniszczone włosy... 


  • I czas na sześć zapachów. Każdy z nich miały ładny zapach, każdy z nich praktycznie o innej nucie zapachowej. Jeżeli chodzi o utrzymywanie to Beyonce, Nike i Paris Chic są na jednym poziomie, czyli koło 6h. Pur Blanca i Bruno Banani utrzymywały się cały dzień. Fiołkowa mgiełka z Avonu jest przy mnie już od kilku lat i to mój ulubiony zapach na ciepłe dni. Dzięki temu, że jest to mgiełka można się nią psikać w ciągu dnia, a zapach nie będzie zbyt uciążliwy.



 I to tyle, co do projektu denko. Używałyście któregoś z tych produktów? Co uważacie na jego temat?


  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

3 komentarze

  1. Znam jedynie micel z biedronki, który lubię choć moim nr 1 jest micel z dermedic ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam teraz bananową i zastanawiam się nad kolejnym innym :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę dużo moich "znajomych" w Twoim projekcie denko:) Micel z Biedronki - jak za tą cenę jest mega, tak samo maska Kallos:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)