Ulubiency stycznia (Kosmetyki,50 twarzy Greya i inne...)

28 stycznia 2015



Długo się zastanawiałam nad tym czy pisać tego posta z racji tego, że ostatni był (UWAGA) wczoraj. Jednak zważając na to, że od poniedziałku zaczyna się szkoła, a co za tym idzie...brak czasu postanowiłam wykorzystać wolne. Styczniowych ulubieńców jest mało. Wraz z nowym rokiem podjęłam wyzwanie minimalizmu kosmetycznego i wykańczam rzeczy, które zalegają w szufladach. Nie oznacza to jednak, że nie znalazły się kosmetyki, które pozytywnie mnie zaskoczyły, czy których używałam często.





W styczniu zaczęłam używać Rimmel Match Perfection. Podkład spełnił moje oczekiwania. Jego konsystencja i krycie są  podobne do Wake Me Up. Produkt Bardzo dobrze kryje niedoskonałości, idealnie stapia się z cerą i nie odcina się. Na dodatek jego gama kolorystyczna jest spora i każdy może wybrać coś dla siebie.
Kolejnym ulubieńcem jest trio Inglota o nr 51. W ostatnim czasie miałam dużo imprez zaczynając od sylwestra, kończąc na urodzinach mojego chłopaka. Faworytem stał się kolor pomarańczowy, który ożywiał każdy makijaż. Cienie utrzymują się cały dzień, nie tracą koloru a ich pigmentacja jest bardzo dobra.
Eyeliner w żelu z Rimmela okazał się bardzo przydatny w podkreśleniu dolnej linii wodnej oka, nie rozmazywał się i był na swoim miejscu również przez cały dzień. (Jego szczegółowa recenzja TU)


O kremie do twarzy z AA pisałam już wcześniej więc nie będę się rozpisywać. Dzięki niemu moja skóra wróciła do optymalnego nawilżenia po konkretnym wysuszeniu. Przez cały styczeń nie odstępował mnie na krok. :D
Jajeczko z Oriflame to coś co mnie zaskoczyło pozytywnie. Balsam bezzapachowy, bardzo dobrze nawilża usta, lekko je wybiela. Jest bardzo podobny do żółtej Babylips, którą również bardzo lubię. Jedynym minusem jest jego cena - 22 zł to dość dużo jak na balsam do ust. 



W końcu znalazłam zmywacz do paznokci, który spokojnie mogę przyrównać do zielonej Isany (a  darzę ją ogromnym sentymentem). Mowa tu o zmywaczu z Delii. Ma pompkę, przez co nie wylejemy za dużo produktu, pachnie cudownie truskawkami i ani trochę nie czuć jakichś zaduszaczy, jest bez acetonu i bardzo dokładnie zmywa lakier. 
Przez cały miesiąc namiętnie testowałam perfumy Bruno Banani, które polubiłam od pierwszego powąchania. Cudowny zapach i utrzymuje się cały dzień!




Mówcie co chcecie, przeczytałam całą serię 50 Twarzy Greya i nie żałuję! Trylogia ta budzi sprzeczne emocje i mimo że jest bestsellerem ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Przeciwnicy patrzą raczej na styl pisania i tekst "tylko o jednym". Więc czemu ta książka mnie wciągnęła? Bo widzę tam opowieść o mężczyznie uwikłanego w historię, o której wie tylko on sam. Jest pewny, że nie jest w stanie kochać i on nie może zostać pokochanym. Cały aspekt psychologiczny tej książki wkręcił mnie najbardziej, udowodniła ona, że nawet najgorszy człowiek może się zmienić pod wpływem miłości. Dodatkowo druga i trzecia część obfituje w ciekawe wątki i zwroty akcji. W walentynki wybieramy się na film. :)
Będąc pod wrażeniem osoby Jamiego Dornana postanowiłam zagłębić się w The Fall. Dwa sezony to dla mnie stanowczo za mało, obejrzałam je w parę dni. Świetny serial kryminalny! 




Muzycznie nic nowego nie wpadło mi do ucha. Odświeżałam raczej stare kawałki. 

To by było na tyle, a co w tym miesiącu Was zachwyciło?





  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

9 komentarze

  1. Przeczytałam tylko pierwszą część ,,50 twarzy Greya" i o ile początek mnie wciągnął, to później fabuła stała się dla mnie zwyczajnie nudna i zbyt nierealistyczna. Chyba jednak wolę, gdy wątki ze współżyciem w roli głównej są tylko elementem treści i są opisane w inny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat jeżeli chodzi o wątki erotyczne to na tym skupiałam się najmniej. Jeżeli autorka pisała tą książkę z zamysłem, by było ostro to jej nie wyszło a nawet jeżeli to bardzo słabo...Sama historia Greya bardzo mi się spodobała i ze względu na nią porządnie się wciągnęłam. :)
      Co do tej nierealistyczności muszę się zgodzić. Kobiety naczytają się o "seksie z kosmosu" i myślą, że tak będzie w prawdziwym życiu. A później dostają depresji, bo ich mąż... :D

      Usuń
  2. Te trio jest świetne , moje kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam nic z ulubieńców, ale to trio wyglada fajnie:) kosmetyki Greya ani same książki nie zrobiły na mnie wrażenia;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też przeczytałam wszystkie części i teraz odliczam dni do filmu.
    Polecam Ci tez przeczytać wszystkie książki z serii "Dotyk Crossa", ja właśnie dzisiaj cały dzien czytałam pierwsza i jestem zachwycona:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałaś może "Wake me Up" dość długo? Jaki efekt?

    OdpowiedzUsuń
  6. Używałam go przez całe lato. Ogólnie całkiem dobry, bo fajnie krył, nie odcinal się od skóry i nie rolowal. Wytrzymywal kolo 8h. Jedyny nie do końca plus to to, że drobinki momentami były widoczne za bardzo i zamiast efektu zdrowego rozświetlenia były efektem rozświetlacza, także bez pudru ani rusz. Jeżeli boisz się tych drobinek to polecam "Match perfection" który praktycznie zachowuje się tak samo tylko bez rozświetlenia lub "Lasting finish", który ma same pochlebne opinie, bo jest dkugotrwaly :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)