Inspiracja leprechaun, czyli makijaż złoto-zielony

26 czerwca 2014

Hej dziewczyny! :)

Wczoraj dostałam nagłego przypływu weny twórczej i pomyślałam, że zrobię makijaż, który po pierwsze: oddawałby mój charakter, po drugie: podkreślał mój kolor oczu, po trzecie: wpisywałby się minimalnie w trendy makijażowe 2014. Kolory irlandzkiego skrzata leprechaun zainspirowały mnie do tego, by wykonać  makijaż średnio mocny, podkreślający tęczówkę - to jest to co lubię. A że w tym sezonie króluje niebieski i zielony na powiekach to kolor też jest dość spójny wraz z nowościami. Calość dopełniła czerwonawa szminka, dodająca charakteru makijażowi. Jednak troszkę ją roztarłam, żeby nie była aż tak "ostra". Trzeba przyznać, że czerwień na ustach nigdy nie wyjdzie z mody. Dodatkowo cieszę się, że wyszło już myślenie ludzi, że czerwona szminka = wyuzdanie.  Ale dość gadania, zobaczcie zdjęcia oraz przeczytajcie jak zrobiłam taki oto makijaż : :)





Step 1: Przygotowałam twarz do makijażu, po nawilżeniu nałożyłam podkład Rimmel Wake me up, następnie korektor pod oczy Maybelline, korektor na wypryski Avon, wszystko zmatowiłam pudrem Synergen.

Step 2: Brwi podkreśliłam brązową kredką z essence, która pasuje idealnie do koloru moich naturalnych włosków.

Step 3: Korektor z Maybelline nałożyłam również na powieki jako bazę. Trzeba przyznać, że cienie trzyma świetnie. :D Następnie zaczęłam od nakładania cienia Pierre Rene (LIKE A GREEN No 181)  w zewnętrznym kąciku, zostawiając tylko wewnętrzną część powieki. 

Step 4: Zwykłym brzoskwiniowym cieniem roztarłam krawędź na całej długości, natomiast cieniem brązowym z paletki Avon Mocha Latte roztarłam tylko nad zewnętrznym kącikiem. 

Step 5: W wewnętrznej części powieki zakrólował szampański cień również z paletki Mocha Latte, który nałożyłam zwilżonym pędzelkiem, by się nie osypywał i nabrał dobrej pigmentacji. 

Step 6: Dolną powiekę wraz z linią wodną podkreśliłam ciemnym, brązowym cieniem z paletki Mocha Latte.  

Step 7: Kolejnym krokiem był eyeliner z Wibo w płynie, jest to najlepszy i najtańszy liner jaki miałam, gdyż kosztuje do dziesięciu złotych a trzyma się lepiej niż jego bracia z lepszych firm takich jak Eveline, czy Maybelline.

Step 8: Pomalowałam rzęsy dwoma tuszami, najpierw Maybelline Colossal Volume Express, a następnie Rimmel, Scandaleyes.

Step 9: Twarz wykonturowałam pudrem brązującym oraz nałożyłam róż z Essence o nazwie Babydoll. ;)

Step 10: Ostatnim krokiem była czerwona szminka z Lady Code, którą delikatnie rozmazałam palcem.

Cały makijaż miał być przedstawiony w postaci smugi, czyli niezbyt mocno napigmentowane cienie, a jedynie ich lekka poświata (również trend panujący na wybiegach). 



Jeśli macie pytania odnośnie kosmetyków - piszcie śmiało! :) Miłego czwartku.

  • Udostępnij:

Przeczytaj również:

0 komentarze

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je tutaj - na pewno odpowiem! :)